Czy jest szansa na ugodę? Jak banki bronią się przed sprawę w Sądzie.


Wielu Frankowiczów choć obserwuje kolejne wygrane, wciąż jeszcze nie podejmuje decyzji o wniesieniu sprawy do Sądu w nadziei, że banki zechcą zawrzeć ugodę i problem sam się rozwiąże. Niestety sprawa nie jest taka prosta, a na ugodę nie ma co liczyć.

Banki nie zawierają ugody z kilku powodów. Gdyby banki zaczęły zawierać ugody, tym samym zachęciłyby wszystkich, którzy bali się iść do Sądu do zawarcia ugody. Dodatkowo wiązałoby się to z jednym momentem wielu ogromnych wypłat, na co nie stać żadnego banku. Po trzecie banki dysponują rezerwami zdeponowanymi na kontach bankowych i lokatach. 

Dzięki temu, że bank przetrzyma pieniądze, które miałby oddać po zakończonym procesie, czyli po 3-4 latach, najzwyczajniej na tym zarobi. Czwarty powód związany jest z wizerunkiem banków – chęć przystąpienia do ugody byłaby jednoznaczna z przyznaniem się do winy. To uderzyłoby jeszcze bardziej w wiarygodność banku, także w kontekście innych produktów bankowych. Właśnie dlatego banki bez wyroku Sądu nie będą chciały oddać Frankowiczom jakichkolwiek pieniędzy. 

Jak donoszą portale informacyjne i sami zainteresowani, banki próbują także utrudnić Frankowiczom wniesienie sprawy do Sądu, gdyż tam coraz częściej przegrywają. Każdy rezygnujący ze sprawy Frankowicz to dla nich czysty zysk, dlatego banki robią co mogą, by zniechęcić do rozprawy kredytobiorców. Robią to najczęściej na 3 sposoby:

* Dokumenty dotyczące kredytu wydawane są bardzo opornie, czas oczekiwania na dokumentację znacząco się wydłuża nawet do 2 miesięcy.

* Wzrastają opłaty za wydanie dokumentacji. Banki podnoszą opłaty, by nie wszystkich Frankowiczów było stać na pozyskanie dokumentów dotyczących umowy kredytowej. Standartowo opłata wynosi od 200 do 400 zł, jednak banki próbują podnosić ją nawet do 3 tys. zł.

* Pojawiają się głosy, że przedstawiciele banków dzwonią do klientów i próbują zniechęcać Frankowiczów do współpracy z kancelariami prawnymi, albo w ogóle namawiają do odstąpienia od procesu.

Obecnie jak donosi Rzeczpospolita, mBank wysyła wezwania do zapłaty do klientów mających frankowy kredyt mieszkaniowy, którzy są bliscy unieważnienia umowy lub którzy już osiągnęli w sądzie taki wyrok (także prawomocny).

Poza kwotą wypłaconą w ramach kredytu – bank domaga się także zwrotu wartości “świadczenia banku na rzecz klienta”. Chodzi tu o płatność za korzystanie z kapitału przez czas trwania umowy kredytowej. Sytuacja dotyczy przede wszystkim unieważnienia umów. UOKiK podtrzymuje zdanie, że pobieranie opłat w przypadku unieważnienia umowy nie ma podstaw prawnych. Wątpliwości budzi sposób obliczania wysokości tej opłaty. O dalszym rozwoju spraw będziemy informować.

Komentarze zostały wyłaczone

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.